O autorze
Tagi
Kategorie: Wszystkie | kościół | kultura | media | nauka | polityka | społeczeństwo
RSS
piątek, 26 sierpnia 2016

rychu

„Pani kanclerz Angela Merkel słynie z pragmatyzmu. Wie, że skończyły się dawne dobre czasy, gdy to, co powiedziała, było przyjmowane bezkrytycznie i realizowane (...). Wie, że teraz musi z Polską się układać- mówi w rozmowie z Onetem Ryszard Czarnecki, odnosząc się do wizyty niemieckiej kanclerz w Polsce.” (onet.pl). 

Na takie dictum Żelazna Kanclerz jechała do Polski pewnie na miękkich nogach. Różne dziwactwa słyszy się ostatnio z ust polityków, ale trzeba przyznać, że niektórzy to mistrzowie w tym fachu. Jeśli Kanclerz Merkel jest pragmatyczna (a jest) to oceniając polską politykę zagraniczną musi być po prostu wstrząśnięta. 

I nie ma się co dziwić - my też.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Portale polityka.pl i natemat.pl podrzuciły świeżutki temacik do komentowania. Rzecz jest o tym, że pewna selektywnie ofiarna pani została ważną personą w jednym z banków. Wrażliwcami pewnie to wstrząśnie i posypią się krytyczne komentarze, a tymczasem ja tym razem w poprzek (a może nawet przeciw) głównemu nurtowi, bo akurat popieram! Tak, tak niedowiarki - popieram i to nawet bardzo. Nareszcie widzę, że jest trend (d. trynd), żeby stawiać na fachowców!

gossNo bo tak - pani owa została fiszą w banku, tak? - i wszystko się zgadza, w końcu jakoś uzbierała sporo kasy na prywatną pożyczkę dla znajomego, więc najwyraźniej na finansach to się zna. W ogóle dziwię się od lat wszystkim rządzącym, że mają zawsze jakieś problemy z powoływaniem kompetentnych ministrów, tymczasem ja, zwykły obywatel mam niezawodny sposób na wybór i gdyby tak na mnie padło, że zostałbym jakimś prezesem czegokolwiek, czy nie daj boże premierem to natychmiast większość rządu zapełniłbym kucharkami. Kucharzenie jest to bowiem niezwykła umiejętność, moja babcia mówiła, że dobra kucharka to z niczego potrafi zawsze coś na szybko wypichcić. I tej właśnie myśli przewodniej bym się trzymał.

 

major majorTo postać fikcyjna z "Paragrafu 22", ale ucieleśniła nam się jakby ostatnio i sporo się mówi, i pisze o tym realnym wcieleniu bohatera powieści Josepha Hellera. W zasadzie każdy może sobie pisać co chce, mamy na razie jeszcze wolność słowa, a i myśleć sobie można swobodnie (to się nazywa wolność myśli, nie mylić z myśleniem powoli), proszę jedynie o trzymanie się faktów. Powszechnie nazywa się "majora" aptekarzem i ja tu stanowczo protestuję.  

Ze względu na aptekarzy. I tak zwany etos.

Jak dotąd w języku polskim aptekarz to jednak cały czas farmaceuta - fakt pracy w aptece nie czyni z każdego jej pracownika farmaceuty, do tego trzeba specjalistycznego i niełatwego do zdobycia wykształcenia!

Znam panią, która od lat sprząta w aptekach i nie ośmieliłbym się nazwać ją farmaceutką (aptekarką), choć jest to kobieta wyjątkowo solidna i przyzwoita, a na dodatek dowcipna, co jest w końcu całkiem przyjemnym dodatkiem. Mojej znajomej starcza przyzwoitości, aby samej siebie nie nazywać aptekarką, więc i inni nie powinni. Skończcie więc, proszę, z tym aptekarzem, bo nam się kolejny etos wysypie

 

wtorek, 23 sierpnia 2016

„Politycy nie powinni komentować działań niezależnej prokuratury” – taką to głęboką myślą podzielił się z każdym, kto przypadkiem słuchał największy, diamentousty myśliciel grupy trzymającej władzę Ryszard Czarnecki. Nie muszą rzecz jasna dodawać (choć dodam), że pogląd swój obwieścił jak zawsze nienagannie zdrewniałą polszczyzną z wyraźnie logopedyczną starannością. Fala gromkiego śmiechu przetoczyła się przez kraj jak tsunami, bo przewrotność tej prawdy objawionej jasna jest nawet dla najgłupszych.

ryszardCo oczywiście panu Czarneckiemu nie psuje humoru. Wszyscy wydają się być skupieni na paradoksalności tej „niezależności”, a mnie przychodzi do głowy zupełnie inne pytanie:

A dlaczego właściwie nie powinni?

 Wytworzyły się u nas takie dziwaczne przeświadczenia, że są sytuacje, w których czegoś nie można komentować, a tym bardziej krytykować. To powtórzę – a dlaczego?

Nie można podobno komentować wyroków sądów – no to uporczywie: a to dlaczego?

Wyroki sądów można nie tylko komentować, wyroki sądów można krytykować, a nawet podważać – są nawet do tego odpowiednie procedury! Można na przykład stwierdzić, że jakiś wyrok jest niesprawiedliwy? MOŻNA! – a jeśli jest, to dążyć do jego zmiany na sprawiedliwy. O ile się nie mylę właśnie na tym polega SPRAWIEDLIWOŚĆ.

Jeśli już zgodzimy się co do tych zasad, odpowiedź na pytanie dotyczące prokuratury staje się nie tylko możliwa, ale wręcz oczywista. A może nawet KONIECZNA.

Zostało nam to po PRL-u, czy jeszcze po zaborach, ale zawsze wszystkiego nam za mało. Ostatnio medali. Płacz się niesie echem po kraju rozpaczliwy i żałosny – medali z Rio za mało NAM przywieźli. A przecież mogli więcej, a może nawet POWINNI byli!

My to możemy sobie z Rio nawieźć piasku z Ipanemy, albo autokar tancerek samby, pod warunkiem, że słono zapłacimy, ale medali?

A dlaczego mielibyśmy zdobyć więcej medali? BO CO? Bo się nam należy? Zdobyliśmy tyle, ile mogliśmy i to powinno wyczerpywać temat. Ale nie u nas! 

medaleTrwają społeczne i medialne analizy – dlaczego tak mało… a tymczasem odpowiedź jest dość prosta – im większe PKB kraju, tym więcej medali zdobywają jego sportowcy, bo w sport (jak zresztą we wszystko) trzeba inwestować. Jak to mówią wytrawni znawcy, żeby wyjąć, trzeba włożyć. U nas tymczasem nawet na Orliki kasy nie ma i przez najbliższe lata jakoś się nie zanosi, a co tu marzyć o bardziej wyrafinowanych sposobach treningu. I ten odwieczny kompleks niższości powiązany bezpośrednio z manią wielkości, taka nasza swojska schizofrenia – od kiedy żyję, a pamiętam już tych olimpiad kilkanaście, nigdy nie byliśmy nasyceni sukcesem, ZAWSZE było za mało. 

Nie ma krajów (narodów, społeczności) wielkich w jakiś uniwersalny i zobiektywizowany sposób, jest za to sporo takich, które panują nad swoimi kompleksami. Nie my, niestety, nie my.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93